Twój wybór ma znaczenie, dlaczego lepiej jest kupić lokalnie produkt dobrej jakości? Szukamy odpowiedzi w wywiadzie z Piotrem Kaczmarkiem, prowadzącym sklep „Tak To Tu”.

Zbliża się czas wielu świątecznych zakupów. To gorący okres w wielu galeriach handlowych, gdzie półki uginają się od produktów, których metki mają zazwyczaj napisane „Made in China”. Czy to jest dobry wybór? Zapytałam  kogoś, kto wybrał inaczej – Piotra Kaczmarka, właściciela sklepu „Tak To Tu”.

Piotr Kaczmarek, prowadzący sklep z odzieżą oraz akcesoriami od polskich projektantów „Tak To Tu”, właściciel marek Hamsky i Dress You Up. Promotor trendu” Slow” w Polsce. Prywatnie miłośnik bulderingu i oddany tata.

Obraz może zawierać: co najmniej jedna osoba i broda
Piotr Kaczmarek na targach Jestem Slow w Centrum Praskim Koneser. Fot: Jestem Slow

Kasia Zakrzewska (KZ), Light Green Workshop: O ile to, że coś pochodzi z Azji nie jest złem samym w sobie, bo w końcu to Azjaci dali nam sushi. Jednak, w przeciwieństwie do sushi, najczęściej wyroby z Azji są niskiej jakości, pochodzą z wielkich fabryk,  które są wytwarzane najniższym możliwym kosztem bez żadnego szacunku do pracowników ani poszanowania dla środowiska. Czy trzeba brać w tym udział? Można inaczej, najlepszym przykładem na to jest niezwykły sklep w mojej okolicy, na który zwróciłam uwagę właściwie natychmiast po tym jak przeprowadziłam się na warszawski Ursynów.

LGW: Piotrze, proszę opowiedz mi o swoim sklepie?

Piotr Kaczmarek (PK):
„Tak To Tu” działa od czerwca 2017 roku. Mieścimy się na ul. Dzwonniczej na Ursynowie. Jesteśmy czynni 7 dni w tygodniu i można u nas nabyć fajne rzeczy wykonane przez rodzimych projektantów. Sprzedajemy produkty naszych dwóch własnych marek. Do współpracy zaprosiliśmy także kilku rodzimych producentów, których prace poznaliśmy na lokalnych targach. Ich produkty przypadły nam do gustu, sami z nich korzystamy, polubiliśmy się i teraz wzajemnie wspieramy nasze biznesy 🙂

Tak To Tu, sklep z odzieżą od polskich projektantów

Tak To Tu, sklep z odzieżą od polskich projektantów. Fot: Tak To Tu.

LGW: Jaka jest Twoja historia? Jak to się zaczęło?

P.K.: Jak w większości przypadków potrzeba i brak możliwości jej zaspokojenia 🙂 W 2005 roku miałem, przygodę z raczkującym wówczas w Polsce sportem i potrzebowałem odpowiednich, wytrzymałych ciuchów w stylistyce, której nie mogłem niestety znaleźć. „Coś tam” zaprojektowałem, powstała grafika, pojawiło się nawet logo  i pokazałem to mojej dziewczynie. Ona zrobiła mi niespodziankę i powstało kilka sampli potem pierwsza kolekcja i jakoś poszło. Pojawiła się strona www, nawiązałem współpracę z kilkoma zawodnikami i akademiami, bazowaliśmy na ich uwagach i sugestiach ucząc się jak działa taki biznes. Kiedy na świat przyszła nasza córka okazało się, że kupiona przez żonę poducha do karmienia nie spełnia naszych oczekiwań. Z pomocą przyszła przyjaciółka żony (pozdrawiamy Aga), która zaprojektowała nam „SŁOŃDUCHĘ”, czyli wielofunkcyjna poduszkę do karmienia. Potem powstały pierwsze ciuchy dziecięce, następnie kobiece, wreszcie męskie. Marka sportowa została sprzedana a pozyskane środki zainwestowaliśmy w rozwój nowych marek.

"Słońducha", czyli niezwykła poducha do karmienia od Dress You Up

„Słońducha”, czyli niezwykła poducha do karmienia. Jeden z pierwszych wyrobów sklepu, tutaj właściwie symbol ewolucji marki. Fot: Dress You Up

LGW: „Tak to tu” to właściwie rodzinny biznes, możesz nam więcej o tym opowiedzieć?

P.K.:  Nasz biznes działa bo możemy liczyć na naszych najbliższych. Wspierają nas zawsze kiedy potrzebujemy pomocy. Służą radą kiedy mamy wątpliwości. Chyba dzięki temu, że decyzje, które podejmujemy konsultujemy udało nam się uniknąć większych wpadek. Bez wątpienia biznes możemy nazwać rodzinnym. Projektujemy, wybieramy materiały, robimy zdjęcia, prowadzimy fanpage rodzinnie. Nawet jeśli potrzebuję pomocy w przykręceniu półki czy przerobieniu oświetlenia wspierają nas bliscy.

Asia, żona Piotra, współwłaścicielka i modelka

Asia, żona Piotra, współwłaścicielka i modelka. Fot: Tak To Tu

LGW: Oprócz prowadzenia własnego sklepu, jesteś również właścicielem marek „Hamsky” i „Dress you up”, powiedz gdzie i w jaki sposób powstają Wasze ubrania?

P.K.: Szyjemy w Polsce, lokalnie, krótkie serie rzeczy, które sami nosimy i w które ubieramy nasze dzieciaki.

„Dress You Up”  to dziecko mojej żony. Aśka jest pracoholikiem. Pracuje w korpo i tam się realizuje zawodowo. Jest poukładana, merytoryczna, bardzo dobra w tym co robi. Wybór materiałów i praca nad formami pozwalają jej się zresetować. Pomagają jej w tym mama, siostra, krawcowa i nasza córka. Najważniejsze jest jednak to , że słuchamy naszych klientów. To oni wiedzą czego potrzebują a my szyjemy dla nich więc głupotą by było ignorować to co chcą nam przekazać.

„Hamsky” to moje dziecko, ale uważnie słucham rad żony 😉

LGW: Powiedz nam jakie marki spotkamy jeszcze na półkach w „Tak To Tu”,  dlaczego te a nie inne?

P.K.: Jak już wspomniałem do współpracy zaprosiliśmy marki, których produktów sami używamy. Dzięki czemu z czystym sumieniem możemy polecać je naszym klientom. Marki te także działają lokalnie zgodnie coraz popularniejszym ostatnio trendem SLOW. Mamy KABAKa, Boho Zone, Brain Inside, GAwka, Maremi Design, Bag’s philosophy, Light Green Workshop , ToTiTu Strapophilia oraz Wydawnictwo Dwie Siostry. Rozmawiamy z kolejnymi markami i następnym wydawnictwem.

Tak To Tu, sklep z odzieżą od polskich projektantów

Tak To Tu, sklep z odzieżą od polskich projektantów – na pierwszym planie skarpetki od firmy KABAK. Fot: Tak To Tu

LGW: Trzeba głośno powiedzieć, że takie produkty są droższe niż ich odpowiedniki, które znajdziemy w wielu sieciówkach. Z czego wynika ta różnica cen?

P.K.: Cena jest wynikiem kosztów jaki ponosi producent. Koszt jednostkowy zależy od skali produkcji. Skala przekłada się z kolei na to czy rzecz jest unikalna czy sztampowa. W rzeczy unikalne producent wkłada kawałek siebie, kawałek serca. Wkładając serce poświęcamy więcej czasu na stworzenie danej rzeczy czyli także jej cena  będzie wyższa. To do klienta należy decyzja czy woli kupić mniej czy więcej.

LGW: Dlaczego, warto wydać więcej i kupić mniej? To nie brzmi intratnie, co w związku z tym zyskujemy?

P.K: Zyskujemy niepowtarzalne lub przynajmniej unikalne przedmioty. Przedmioty wymykające się odgórnie narzuconym trendom. Ciekawsze formy, unikalne materiały, dbałość o jakość wykonania. Nie mogę wypowiadać się za innych, ale w przypadku naszych marek często na życzenie klientów szyjemy rzeczy w formach i materiałach , których nie powielamy. Zdarza się także, dopasować odzież do indywidualnych potrzeb. Staramy się jeśli to możliwe spełniać prośby naszych klientów. Dopieszczać ich 🙂

LGW: Co dla Ciebie znaczy trend „Slow”?

P.K.:  Przez wiele lat wpajano nam potrzebę optymalizacji. Chcieliśmy najszybciej, najwięcej, najtaniej … Ja dorosłem do tego, że to zła droga. Dziś wiem, że czasem lepiej kupić jedną rzecz zamiast trzech. Dotyczy to wszystkiego: książek, skarpetek, koszulek czy hamburgerów.

LGW: Dlaczego ważne jest kupowanie lokalnie produktów?

P.K:  Wspierając lokalny przemysł dajemy szansę zarobić lokalnej społeczności. Jeśli oni zarobią jest szansa, że także lokalnie wydadzą swoje pieniądze.  Sprzedając lokalnie trzeba dbać o klienta. Jeśli sprzedasz towar marnej jakości tracisz zaufanie, którego już nie odbudujesz. Działa to jednak w dwie strony. Jeśli jesteś stałym klientem to sprzedawca nie będzie Cię chciał oszukać.

LGW: Piotrze, bardzo dziękuję Ci za poświęcony czas. Jestem szczęśliwa, że nawet w stolicy, miejscu w którym przypada chyba najwięcej Galerii Handlowych na mieszkańca, można znaleźć takie perełki jak Twój sklep.

Wybierajmy świadomie, stawiajmy na lokalne produkty.

Czy dla Ciebie jest ważne skąd pochodzą produkty, których używasz?
Wyraź swoją opinię w komentarzu.

Spodobał Ci się ten wywiad? będzie mi miło, jeśli go udostępnisz 🙂

 

Z zielonymi pozdrowieniami,

Kasia

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.